Jogowe campy – czy warto?

przez Eliza Wydrych Strzelecka
12 komentarzy

Trzy dni temu wróciłam z kolejnego jogowego wyjazdu. Chcę napisać Wam o jogowych campach, bo uważam, że to coś absolutnie wspaniałego, wyciszającego, rozwojowego i pomagającego zbliżyć się do…siebie.

Pierwszy camp – moje obawy

W tamtym roku wybrałam się na jogowy camp po raz pierwszy. Byłam przerażona, bo jogę ćwiczyłam od niedawna i zastanawiałam się czy ja sobie tam poradzę. Po drugie, nikogo tam nie znałam, a to zawsze jest trochę stresujące. No sami wiecie jak to jest, kiedy wchodzi się do grupy kompletnie obcych ludzi. W głowie milion pytań, czy się odnajdę, czy poczuję się tam dobrze, czy będzie fajna atmosfera itd. Trzeba się przełamywać, zagadywać, odpowiadać na pytania. Ja w gruncie rzeczy jestem introwertyczką, takie sytuacje nie są dla mnie bułką z masłem. Wszystkie obawy okazały się być niepotrzebne. Jadąc na taki camp Twoje jogowe doświadczenie i ilość godzin spędzonych na macie nie mają znaczenia. Asany (pozycje) mają często różne zakresy, możesz wybrać taki w jakim Ci wygodnie. Na wyjazdach są zarówno doświadczeni jogini jak i osoby, które na matę weszły po raz pierwszy! Z atmosferą też nie ma problemu, jest naprawdę przyjemnie, ciepło i rodzinnie.

Plan dnia

To przykład. Poranki zwykle wyglądają tak samo, ale popołudnia mogą się różnić. Ja podrzucam przykładowy plan byście mieli rozeznanie jak to mniej więcej wygląda.

7:30 Spacer

Dzień zwykle zaczyna się od porannego spaceru. Z założenia to ma być spacer samotny. Chodzi o to by pooddychać świeżym, porannym powietrzem, wykonać jakiś ruch, rozruszać ciało i przewietrzyć głowę.

8:00 Poranna sesja jogi

Rano ciało jest sztywne, zastane. Poranne zajęcia są zwykle spokojniejsze. Nie znaczy to jednak, że są lajtowe i nieodczuwalne.

9: 00 Śniadanie

Na jogowych campach jemy wegetariańsko. Nie ma mięsa. Wynika to z zasad jakimi powinniśmy traktować siebie, inne istoty i świat. Zabijanie istot zdecydowanie nie jest czymś co joga jako głębsza filozofia przewiduje. Jeśli fakt niejedzenia mięsa Was przeraża, to uspokajam. Wegetariańskie dania są pyszne i sycące.

Czas wolny

12:30 Sesja jogi

Popołudniowa sesja jogi jest intensywniejsza. Ciało jest już rozruszane i można wymagać o niego więcej niż rano. Sesja trwa od godziny do dwóch.

14:00 Obiad

W zależności od miejsca, obiady są dwu albo trzydaniowe. Ciepła zupa, drugie danie i deser. Na jogowych campach podkreśla się zasadę nie spożywania płynów 30 min przed i 40 po zjedzeniu posiłku.

Czas wolny

18:30 Kolacja

20:00 Relaksacja

Podczas relaksacji medytujemy i praktykujemy np. pranajamę czyli technikę oddychania. Super odprężające, wyciszające i przygotowujące do głębokiego i słodkiego snu.

Medytacja na Bali

Joga i Medytacja

Joga była dla mnie kiedyś jakąś niezrozumiałą formą aktywności. U mnie aktywność oznaczała wycisk, pot i setki spalonych kalorii. Tylko wtedy gra była warta świeczki. Joga jawiła mi się jako coś absulutnie bezsensownego. Bo co to niby jest to rozciąganie, na co to komu, strata czasu! Upłynęło wiele lat zanim się na to otworzyłam. I pokochałam

Joga uczy szacunku do ciała i akceptuje naszą różnorodność

Podoba mi się, że wchodzimy w różne pozycje do tego stopnia do którego odpowiada to naszemu ciału. Naszym zadaniem jest szanować zakresy ciała i jak to się mówi, nie przeciągać struny. Każda pozycja ma być wykonywana w zgodzie z naszymi możliwościami. Dlatego zwykle pozycje mają kilka opcji, a raczej stopni zaawansowania.

Joga szanuje też różnice anatomiczne. Każdy człowiek jest inny, jeden bez problemu zrobi skłon do przodu i dotknie dłońmi ziemi, a drugi choćby ćwiczył latami nie zrobi tego, bo jego budowa mu na to nie pozwoli.

Pod koniec praktyki jogi dziękujemy swojemu ciału, że dzielnie zniosło trening, dziękujemy swojej skórze, że była tak elastyczna, dziękujemy organom wewnętrznym, że dla nas pracują i umożliwiają oddychanie, trawienie, myślenie itd. Za każdym razem kiedy to robię mam łzy w oczach. Dlaczego? Bo po przebiegnięciu kilkunastu dystansów półmaratonu nie przyszło mi do głowy by podziękować mojemu ciału, za to, że tak dzielnie to zniosło i ze mną współpracowało. Dla mnie to było oczywiste, że to ciało jest moje i ma robić to co ja chce. Dziękować? Szanować? No way. Joga mnie tego nauczyła i to jest naprawdę piękne. Praktyka wdzięczności towarzysz mi codziennie.

Joga i medytacja uczą kontaktu z ciałem

Joga i medytacja pomagają nam zajrzeć wgłąb siebie. Dzieki nim słyszymy informacje z ciała. Wiemy jeśli dana pozycja to dla nas za dużo, rozumiemy, że nasze ciało źle się w niej czuje. Podczas medytacji polegającej na skanowaniu ciała (krok po kroku rozluźniasz kolejne części ciała) zauważamy, że mamy spięty brzuch, że właściwie cały czas chodzimy na wciągniętym brzuchu, albo, że mamy zaciśniętą żuchwę, marszczymy czoło, zaciskamy piąstki. Medytacja i joga pokazują nam co dzieje się z naszym ciałem, pozwalają się zrelaksować, odpuścić.

Pozycja drzewa

Joga i medytacja zmieniły mój sposób postrzegania ciała

Odkąd pamiętam nie lubiłam swojego ciała, ciągle byłam za gruba. Patrzyłam na swój brzuch, uda czy ramiona krytycznym okiem i negatywnie je oceniałam. Joga i medytacja pokazała mi jakie to jest destrukcyjne. To co o sobie myślimy, to jak na siebie patrzymy ma ogromny wpływ na nasze samopoczucie. Podczas medytacji miłości (link tutaj) płakałam jak bóbr i przepraszałam swoje ciało za te wszystkie negatywy, za ten wstręt i brzydkie słowa. To było oczyszczające. To jest oczyszczające za każdym razem kiedy tego słucham. Obiecałam sobie, że nie będę tego robić już nigdy, że będę patrzeć na swoje ciało jak na coś pięknego i dobrego. Bo przecież to jak funkcjonuje nasze ciało to niemały cud.

Czas dla siebie

Podczas jogowych wyjazdów mamy dużo czasu dla siebie. To od nas zależy jak go wykorzystamy. Ograniczony dostęp do internetu, słaby zasięg, brak telewizji, obowiązków czy choćby pracy sprawiają, że możemy wziąć głęboki oddech i zrobić w głowie przestrzeń. To czas kiedy możemy skupić się na sobie, być blisko siebie i zobaczyć rzeczy, jakich w codziennym pędzie zobaczyć się nie da. Uwielbiam ten czas. Uwielbiam kontakt z naturą, który podczas jogowych campów jest na wyciągnięcie ręki. Uwielbiam swobodę, bo to ja decyduję jak spędzę wolny czas. Czy siądę z innymi na miękkich sofach i będę rozmawiać czy zatopię się pod kocem, wezmę długopis i notes i zacznę pisać to co mi siedzi na sercu.  Podczas jogowych campów wpadam na świetne pomysły, potrafię spojrzeć z dystansu na różne sprawy, wszystko to sobie zapisuję, bo tak już mam, że lepiej mi się myśli, pisząc.

Ludzie

Na jogowych campach można poznać fascynujących ludzi. To jest wartość dodana. Czasem wystarczy ich po prostu słuchać, a czasem zanurzyć się w dyskusję. Cudownie tych ludzi wspominam, niektórzy mieli ogromny wpływ na mój rozwój. Olga, która otworzyła mi oczy na ajurwedę i podzieliła się ogromem swojej wiedzy, Jagoda, która w wieku 50 lat odeszła z korpo i poszła za swoimi marzeniami. Dziś uczy programowania, bierze udział w ciekawych projektach i zaczyna studia podyplomowe z user experience design. To są ludzie jakimi chcę się otaczać: inspirujący, odważni, z ogromną wiedzą i otwartością na nowe.

Dodatkowe aktywności

Campy jogowe mogą być połączone z zajęciami rozwojowymi. Super sprawa! Podczas campów można często skorzystać z usług fizjoterapeuty, iść na koncert gongów czy kamertonów.

Czego na campach robić nie można

Nie można pić alkoholu i brać narkotyków

To nie jest zgodne z filozofią jogi. Alkohol i narkotyku zaburzają naszą świadomość, oddalają nas od siebie. Są też toksyczne i działają destrukcyjnie. Co więcej środku odurzające sprawiają, że nasze ciało się rozluźnia. Podczas praktyki jogi możemy wchodzić w pozycje zbyt głęboko, co może skończyć się kontuzją.

Nie jemy mięsa

Pisałam o tym wyżej. Wynika to z zasad jakimi powinniśmy traktować siebie, inne istoty i świat. Zabijanie zwierząt zdecydowanie nie jest czymś na co joga jako filozofia przystaje.

Ceny

Koszt takiego weekendowego campu organizowanego w Polsce waha się od 700-1300zł. W cenie jest nocleg (za pokoje jednoosobowe płaci się więcej), wyżywienie i zajęcia jogi. Ja na wyjazdach jogowych z Lui i z Basią Tworek. Baaaardzo polecam!

Warto zainteresować się wyjazdami zagranicznymi. Ja w tym roku lecę na tygodniowy camp na Bali i nie mogę się doczekać. Oprócz jogi będziemy uczyć się surfowania. Są też wyjazdy łączące jogę i snowbord, jogę i kite, jogę i zwiedzanie, joga i jogging. Kierunki są różne, góry, morze, Indie, Indonezja…Czego dusza zapragnie!

Bali

Podsumowanie

Polecam wyjazdy jogowe razy milion. Dla mnie to inny wymiar spędzania czasu, niewyobrażalny reset i rozwój. Jeśli macie jakieś pytania piszcie w komentarzach, chętnie odpowiem

12 komentarzy
8

ZOBACZ TAKŻE

12 komentarzy

Ula 9 stycznia, 2020 - 6:55 pm

Narobiłas mi ochoty na taki Camp 😉

Odpowiedz
Klara 10 stycznia, 2020 - 7:20 pm

Hej, dzieki z inspirujacy wpis!
Możesz podzielić się z jaką firmą jedziesz na taki camp na Bali?

Odpowiedz
Eliza Wydrych Strzelecka 10 stycznia, 2020 - 8:43 pm

Powiem jak wrócę 🙂

Odpowiedz
Marta 10 stycznia, 2020 - 11:53 pm

Jeśli kiedyś będziesz chciała pojechać na kolejny jogowy weekend to z całego serca polecam Ci – i w ogóle wszystkim polecam 🙂 – weekend w dworku w Bronicach pod Nałęczowem, który organizowany jest przez fantastyczną szkołę jogi Joganga z Lublina. Joga i medytacja w dworkowej sali balowej, absolutnie doskonale wegetariańskie jedzenie i niesamowite tereny do spacerów… To wszystko gwarantuje niezapomniane wrażenia i doskonały relaks!

Odpowiedz
Eliza Wydrych Strzelecka 11 stycznia, 2020 - 12:18 pm

super! dzięki za info <3

Odpowiedz
Maria 16 stycznia, 2020 - 1:57 pm

Ja dopiero zaczynam swoją historię z jogą i po prostu się w niej zakochałam. W połączeniu z medytacją, to po prostu coś dla mnie!

Odpowiedz
Agaa 21 stycznia, 2020 - 11:31 am

Kurczę, aż sama zapragnęłam pojechać na coś podobnego!

Odpowiedz
Anka 21 stycznia, 2020 - 2:59 pm

joga to swietna forma relaksu polecam wszystkim :))

Odpowiedz
Justyna 4 lutego, 2020 - 9:59 am

Przekonałaś mnie. Warto! 🙂

Odpowiedz
Izabela 26 lutego, 2020 - 11:18 am

Od jakiegoś czasu ćwiczę jogę, zaczynałam w domu, później dołączyłam do tego praktykowanie na zajęciach. Uwielbiam te formę aktywności i staram się trenować jak najczęściej. I gdzieś tam w środku kusi mnie taki jogowy wyjazd.

Odpowiedz
Apapat 28 lutego, 2020 - 12:34 pm

Jest w Twoim wpisie mnóstwo spokoju, który szybko udziela się podczas lektury i oglądania zdjęć. Oderwanie się od pędzącego świata jest bardzo potrzebne i nawet jeśli nie jest to kilkudniowy camp jogi to warto choćby na jedno popołudnie wyłączyć telefon i zrezygnować ze zbyt wielu bodźców. 🙂

Odpowiedz
Iza 4 marca, 2020 - 2:42 pm

Ja dopiero zaczynam, ale bardzo ciekawią mnie takie wyjazdy

Odpowiedz

Dodaj komentarz