Ile biletów potrzeba by polecieć do Paryża i z powrotem

przez Eliza Wydrych Strzelecka
90 komentarzy

Wymyśliłam sobie wypad do Paryża, znalazłam naprawdę tanie loty i podekscytowana napisałam do koleżanek. Ustaliłyśmy termin, zaklepałyśmy hotel i wybrałyśmy godziny lotów. Podczas takich wyjazdów zwykle to ja zajmuję się organizacją. Kupuję loty, bookuję hotel i organizuję transport z lotniska. Lubię to, choć zawsze strasznie się przed takim wypadem stresuje. Zwłaszcza, jeśli lecę do zupełnie obcego miejsca. A co jeśli się pomylę albo coś po drodze nawali? Będzie na mnie!

Paryż jest mi dobrze znany, więc organizacja wydała mi się bułką z masłem. No bo co mogło się stać… – zresztą zobaczcie mój wpis odnośnie organizacji wyjazdu do Paryża.

Pierwsze dwa bilety

Leciałyśmy we cztery, wzięłam na siebie hotel i bilety dla dwóch osób. Dla siebie i dla Pauli. Wybrałyśmy AirFrance o którym pisałam wyżej. I wszystko byłoby dobrze, gdybym się nie pomyliła i zamiast wylotu o 6 rano nie wybrała wylotu o 19stej. Głupia ja! Cały dzień w plecy…

Kolejne dwa bilety

NIE – pomyślałam, tak być nie może! Musimy lecieć rano! W końcu wszystko jest już zaplanowane. Wpadłam na genialny (wtedy tak myślałam) pomysł by kupić bilety w Ryanair na 6 rano dla mnie i dla Pauli, a powrót byłby już normalnie Airfrance. Na szczęście nie pomyliłam godzin lotu powrotnego, więc co złego mogło się stać.

Piąty bilet

W międzyczasie okazało się, że Paula ma kontuzję i nie może lecieć wcale. Cholera, co mam teraz zrobić, ten Modlin tak daleko, ja taka mała i sama jak palec, nie chce mi się tam jechać o 3 w nocy by zdążyć na lot o 6r ano, a potem wracać z tego francuskiego lotniska na zadupiu z ogromną walizką. Kupię kolejny bilet w Air France by lecieć z dziewczynami. To dziwne, ale bardziej opłacało się kupić lot w dwie strony bo był o niebo tańszy od pojedynczego. Powrót wybrałam losowo, bo przecież miałam już powrotny bilet, ten z pierwszego akapitu. Kupiłam więc piąty bilet. Odetchnęłam z ulgą, bo co złego mogło się stać?

Paryż był cudowny, zwiedzałyśmy, podziwiałyśmy Wieżę Eiffla z naszego apartamentu i cykałyśmy pinterestowe fotki. Po trzech dniach nasz wypad dobiegł końca. Spakowałyśmy się, wyczekowałyśmy i ruszyłyśmy na lotnisko. Z mojej biletowej historii zrobiłyśmy już anegdotkę i śmiałyśmy się z niej przy każdej możliwej okazji.

dsc_3902

Szósty bilet

Dziewczyny bez problemu zrobiły odprawę online, a ja miałam jakiś dziwny komunikat. Gdzieś z tyłu głowy zapaliła mi się czerwona lampka, ale chwilę później pomyślałam – Co niby mogłoby się stać i odsunęłam wszystkie czarne myśli. Podchodzę do okienka, podaję paszport i dostaję obuchem w łeb. Wyobraźcie sobie, że mój powrotny bilet (z pierwszego akapitu) został ANULOWANY. Air France ma taką politykę, że jeśli ktoś nie stawi się na pierwszy lot, to ten powrotny automatycznie PRZEPADA. Nieeee, to nie dzieje się naprawdę! Jak to anulowany?! Ludzieee, dlaczego takiej informacji nigdzie nie ma, dlaczego nie dostałam smsa, maila czy choćby sowy o anulowanym locie?!

Pędzę szybko do biura obsługi klienta by coś wskórać, mówię o tym ile biletów już kupiłam, że nie wiedziałam, że masakra i w ogóle co teraz. Pani na to, że chwila moment. Zaczęła stukać w klawiaturę ze skupieniem w oczach. Myślę sobie – Super, na pewno coś wymyśli, pewnie mi to darują i zaraz dostanę nowy bilet. Nie obraziłabym się za pierwszą klasę w ramach rekompensaty. Po kilkunastu minutach, znowu dostaję obuchem w łeb, pani informuje mnie, że  oczywiście mogę lecieć dzisiejszym lotem, ale muszę zapłacić różnicę która wynosi uwaga – 450 euro!

Jak stałam tak się poryczałam. Z tej bezradności, bezsilności i frustracji. Jeden głupi błąd zapoczątkował lawinę kolejnych. Pieprzony efekt motyla. Do odlotu została godzina. Kolejny lot był dopiero o 6 rano kolejnego dnia. Perspektywa nocy spędzonej na lotnisku była dla mnie jakąś tragedią. Pani widząc moje łzy zmieniła ton i zaczęła mówić ludzkim głosem – Dobra, ma pani pięć minut, proszę jak najszybciej kupić bilet w dwie strony. Wyjdzie dużo taniej niż w jedną. Datę powrotu proszę wybrać losową, byle tylko była tania. Jak już pani kupi, wróci Pani do mnie, a ja zrobię odprawę online. Tylko szybko! Asia widząc moje trzęsące się ręce wzięła mój telefon i w trzy sekundy kupiła nowy bilet. SZÓSTY.

Ucieszona, ale z rozmazanym od łez makijażem wracam do biura obsługi klienta z numerem rezerwacji. Szukam tej konkretnej pani i co? Nie ma, poszła na przerwę. SERIO?! Do odlotu zostało naprawdę niewiele czasu, a ta kobieta totalnie mnie olała i poszła sobie na croissanta. Super, kolejka jak 150, a mnie znowu do oczu cisną się łzy bo perspektywa, że jednak zostanę na tym cholernym lotnisku była bardzo bliska.

Na szczęście ktoś się zlitował, wpuścił mnie i miły pan błyskawicznie mnie odprawił.

Ta sytuacja to dla mnie ogromna nauczka i to na wielu poziomach. Moje wnioski? Pierwszy – nie kupuje już biletów za innych. Drugi – sprawdzam politykę firmy na wypadek takiej sytuacji. Trzeci – będę milion razy upewniać się, że kupiłam dobry lot na dobrą godzinę. Czwarty – płacz to wciąż cudowny sposób radzenia sobie z problemami i zmiękczania ludzkich serc. Piąty – gdyby nie Asia i jej opanowanie pewnie wciąż siedziałabym na tym lotnisku. Szósty – Mam nadzieje, że te wszystkie bilety uda mi się wrzucić w koszty. Siódmy – już nigdy nie powiem “Co złego może się stać”.

A wiecie co jest w tej historii najśmieszniejsze? To, że wybrałam Paryż tylko dlatego, ze były tanie loty.

90 komentarzy
0

ZOBACZ TAKŻE

90 komentarzy

M. 13 stycznia, 2017 - 9:55 pm

O Jezu 😀 Aż mi Ciebie szkoda 😀 MASAKRA! Tyle stresów!
Jak ja kiedyś leciałam do Moskwy, w Warszawie odprawa super, lot super, wszystko super. Po wylądowaniu – super! Wiem gdzie iść. I w ostatniej bramce co?! Pani się mnie pyta skąd ja lecę bo w systemie to ja nie jestem z POLSKI!!!! Patrzy na mnie, patrzy w komputer no nic się nie zgadza! Ona do mnie po rosyjsku zaczyna mówić a ja rosyjskiego ani me ani be. ROSJA myślę sobie Boże co ze mną teraz będzie!
Okazało się że coś źle wklikała i zła osoba jej wyskoczyła Oo

Czułam, po prostu wtedy czułam jak opuszczam swoje ciało xD

Odpowiedz
Eliza Wydrych Strzelecka 13 stycznia, 2017 - 10:09 pm

Hahha cudowna historia 😀 Ale wyobrażam sobie jakiego musiałaś mieć tam stresa. I jeszcze ta Rosja…

Odpowiedz
MNS 15 stycznia, 2017 - 12:45 am

Ja już widziałam siebie w areszcie! 😀

Ps. Coś dużo się “M.” zrobiło xDD Chyba czas się przemianować XD

Odpowiedz
Nikola 13 stycznia, 2017 - 9:56 pm

A tak to już czasami jest. 🙂 Z boku historia przezabawna, ale domyślam się, co musiałaś przejść! Kiedyś kupiłam bilety na pociąg, który odjeżdżał kilka minut po północy i nie ogarnęłam, że po półbocy zmienia się dzień, a na stronie pkp nie przeskoczył automatycznie na następny po kliknięciu później i na kilka godzin przed wyjściem zorientowałam się, że mój pociąg odjechał dzień wcześniej. 😀

Odpowiedz
Eliza Wydrych Strzelecka 13 stycznia, 2017 - 10:07 pm

Ojejciu, to też masakra 🙁

Odpowiedz
Milu 16 stycznia, 2017 - 9:55 am

Miałam tak z lotem na Kretę. Pomyłka spowodowała, że zamiast z Warszawy lecieliśmy z Gdańska, w pół h jakimś cudem udało się znaleźć bilety na samolot. Nie było opcji przesunięcia rezerwacji hotelu, bo przepadłaby cała kasa…Jakimś cudem dotarliśmy na miejsce! Mimo tylu przygód, wakacje były boskie!

Odpowiedz
Marta 13 stycznia, 2017 - 9:58 pm

Mieliśmy dokładnie to samo z lotem do Bordoux! Kupiliśmy bilety British Airways z Londynu ale po czasie plany się zmieniły i zdecydowaliśmy polecieć dzień wcześniej z Easyjetem. Nie stawiliśmy się na lot z BA i w dzień powrotu mieliśmy problem z odprawą… powrót anulowany. £700 za nowe bilety… do pracy wrócić trzeba było, nikogo nie interesował fakt, że nie zostaliśmy poinformowani o anulowaniu biletów powrotnych. Moim zdaniem te praktyki powinny być zakazane! Tani weekend… kosztował nas tyle co 5 weekendowych wypadów. I feel you Eliza!!! ???

Odpowiedz
Eliza Wydrych Strzelecka 13 stycznia, 2017 - 10:08 pm

Marta, czyli to częsta praktyka linii lotniczych? 🙁 Szkoda, że to nie jest powszechnie wiadome. No chyba, że jest tylko ja o tym nie wiem 🙁

Odpowiedz
Agnieszka 15 stycznia, 2017 - 12:19 am

To jest bardzo częsta praktyka (nie zdarzyło mi się trafić na linię lotniczą bez tej zasady) i stosowana już od wielu lat. Co więcej, dotyczy ona każdej gałęzi lotu – jezeli tanie bilety zakladaja przesiadke w Amsterdamie i Londynie, a Ty zdecydujesz się wsiąść w Londynie to taka zasada rownież ma zastosowanie.

Żeby nie było, że jestem taka mądra – zdarzyło mi się kupić bilet z Sydney w tym samym dniu, ale z godziną odlotu wcześniejszą niż mój przylot na to lotnisko. *na szczęście* na Islandii wybuchł wtedy wulkan i lot był anulowany, ale nie mam pojęcia jakbym się z tego wytłuaczyła.

Odpowiedz
Asia 13 stycznia, 2017 - 10:00 pm

O matko! Ale miałaś akcję! Każda z nas ma chyba taką przyjaciółkę, która ogarnia za nas życie i nie zawodzi w trudnych sytuacjach. Ja pewnie też stałabym tam zaryczana…
Bez przyjaciół ani rusz! 🙂

Odpowiedz
Eliza Wydrych Strzelecka 13 stycznia, 2017 - 10:09 pm

Dokładnie!!!

Odpowiedz
kasia 13 stycznia, 2017 - 10:15 pm

praktycznie każda linia lotnicza ma taką politykę, warto więc sprawdzać. Przy czarterach też jeśli nie polecisz w jedną stronę masz anulowany bilet powrotny. ale współczuję. Sama się kiedyś spóźniłam na lot i 1200 musiałam wydać na bilet tego samego dnia. Wyjazd oczywiście budżetowy.

Odpowiedz
Eliza Wydrych Strzelecka 13 stycznia, 2017 - 10:22 pm

Ja “wychowana” na ryanair i wizzair nie miałam pojęcia o takich praktykach. Jednak moje miejsce jest na pokładzie tanich linii <3

Odpowiedz
kasia 13 stycznia, 2017 - 10:43 pm

Na pewno taką politykę miał LOT, Lufthansa, i Turkish Airlines. Na loty tego samego dnia zwykle ceny są horrendalne i lepiej lecieć następnego lub kupić w obydwie strony. Linie wychodzą z założenia, że im bliżej do wylotu tym bardziej ktoś “musi” jechać więc stopniowo ceny idą w górę. Taka dygresja 🙂

Odpowiedz
Anna K 13 stycznia, 2017 - 10:22 pm

Niestety anulowanie biletów powrotnych w przypadku nie stawienia się na lot w pierwszą stronę dotyczy raczej każdej linii lotniczej… bo to jest jedna rezerwacja – jeśli nie skorzysta się z jednego biletu to system sam anuluje drugi jakby to byl ten sam bilet…

Odpowiedz
kasia 13 stycznia, 2017 - 10:48 pm

Wizz czy Ryanair traktują to jako osobne odcinki (dostajesz różne numery rezerwacji). W przypadku tradycyjnych linii często traktują to jako podróż łączoną (jeden numer rezerwacji) czyli niewykorzystanie biletu przerywa łańcuch.

Odpowiedz
Ania 13 stycznia, 2017 - 10:25 pm

ale akcja! tylko zastanawia mnie, czy ty naprawde za te wszystkie bilety zaplacilas, tzn. jak juz zorientowalas sie o bledzie, to je anulowalas i odzyskalas pieniadze?

Odpowiedz
Eliza Wydrych Strzelecka 13 stycznia, 2017 - 10:40 pm

Niestety nie mogłam ich anulować, musiałam za wszystko zapłacić 🙁

Odpowiedz
Karola 13 stycznia, 2017 - 10:26 pm

Miałam podobną przygodę w ostatnie wakacje. Podróżowałam z przyjaciółmi po USA, zadeklarowałam że to ja kupię bilety autobusowe z jednego miasta do drugiego. I sytuacja bardzo podobna do twojej, problem z wydrukowaniem biletów. Stwierdziłam, że ja na bank nie mogłam się pomylić, zawsze wszystko dokładnie sprawdzam, jestem skrupulatna, więc to pewnie jakiś błąd w systemie, na pewno wyjaśni się na dworcu. No i wyjaśniło się, autobus odjechał miesiąc temu, pomyliłam sierpień z lipcem ( rezerwacje robiłam 1,5 miesiąca wcześniej)!!! Na szczęście bilety jeszcze były. A ja byłam zła sama na siebie, bo jak to, ja namieszałam? Przecież to się nie zdarza.
Więc Elizka, nie jesteś sama, każdemu się takie sytuacje przytrafiają. 🙂 Ja dzisiaj śmieję się z mojej “przygody”. 🙂

Odpowiedz
Suzy 13 stycznia, 2017 - 10:27 pm

Też miałam przygodę, ale z moim psem maltańczykiem – był drugim psem na pokładzie i nie mógł ze mną lecieć w klasie ekonomicznej. Zaproponowano mi lot biznesem 😉 za dopłatą – na szczęście tylko 555zł, za to miał własny fotel i miskę z wodą 😉

Odpowiedz
Gosia 13 stycznia, 2017 - 10:39 pm

Eliza pochwal sie ile na te nie potrzebne bilety których nie wykorzystalas wydalas 😉 bo to bedzie jeszcze bardziej zabawne 😉

Odpowiedz
Eliza Wydrych Strzelecka 13 stycznia, 2017 - 10:40 pm

Nie chcę nawet o tym mysleć 😀

Odpowiedz
Gosia 13 stycznia, 2017 - 10:41 pm

Eliza pochwal sie ile na te nie potrzebne bilety których nie wykorzystalas wydalas 😉 bo to bedzie jeszcze bardziej zabawne 😉 no ladnie zadko pisze do ciebie komentarze a dzis tylko wyswietla mi sie duplikat i duplikat 😀

Odpowiedz
Olla 13 stycznia, 2017 - 11:02 pm

A czy to uczciwe wrzucać takie wydatki w koszty? Bądź fair i nie oszukuj. Przyznam, że bardzo mnie zawiodłaś….
Miałam cię za taką pozytywną osobę także w tym sensie, że nie pochwalasz praktyk typu jadę na stricte prywatny weekend za znajomymi, ale paliwko oczywiście w koszty…. Niefajne to jest.

Odpowiedz
Eliza Wydrych Strzelecka 13 stycznia, 2017 - 11:10 pm

Olla, zrobiłam w Paryżu dwie kampanie reklamowe. U mnie nie ma rozgraniczenia na wypad służbowy i prywatny. Każdy wypad jest po części taki i taki. Ton Twojego komentarza jest naprawdę niefajny 🙁

Odpowiedz
Marta | Zafascynowana życiem 14 stycznia, 2017 - 1:22 pm

Ja z kolei mocno trzymam kciuki, żeby poszło w koszty – uzasadnienie dla księgowej: croissant z jednym kontrahentem, później z drugim, docieranie na miejsce zamiast taksówki – samolotem !!! hihihi 🙂
Tak swoją drogą też mam zawsze stresa przy kupowaniu biletów i bookowaniu noclegów czy samochodów. Ze trzy razy sprawdzam wpisane dane – tak na wszelki wypadek, czy żadne chochliki się nie wdarły na moje konto w trakcie rezerwacji 😉

Odpowiedz
moje IDEALIA 14 stycznia, 2017 - 8:10 pm

OLLA sorki, ale jesteś jakaś dziwna i kompletnie nie rozumiem twojej krytyki względem Elizy. Kto normalny mając możliwość wrzucenia czegoś w koszty nie zrobiłby tego. Przecież to nie ma nic wspólnego z nieuczciwością czy oszustwem. Śmieszne i mało uczciwe to jest jak “Pan Prezes” idzie do kawiarni, zamawia ciastko oraz kawę i chce fakturę na 15 zł by wliczyć to w koszty 🙂

Odpowiedz
Maleńka bloguje 13 stycznia, 2017 - 11:13 pm

No nieźle, ale za Modlin i lotnisko na zadupiu to się chyba obrażę :p

Odpowiedz
Eliza Wydrych Strzelecka 13 stycznia, 2017 - 11:15 pm

miałam na myśli to francuskie lotnisko – beauvais. Chociaż umówmy się, Modlin w centrum raczej się nie znajduje 😀

Odpowiedz
Daria 13 stycznia, 2017 - 11:15 pm

Swojego czasu latalam z firma do Paryza raz na miesiac,kazdy 5 dniowy wyjazd przedluzalam o weekend,za kazdym razem cudownie imprezowalam do bialego rana,ktoregos razu dziwnym trafem niedziela rano bilet powrotny o godzinie 7.10,bo bylo tanio… impreza zakonczona o 5.30 w hotelu,szybkie pakowanie,bo przeciez nie bylo czasu dnia poprzedniego (sukienki pozostaly w szafie na wieszaczkach,a ukochane szpilki pod lozkiem gdzies..),ale ok. Spakowalam sie! Jest super,biore taxi i pedze na lotnisko,jestem na miejscu 6.50… niezbyt mila pani mowi,ze nie,sorry nie polece juz,bo odprawa skonczona,ale ok ja bez bagazu niech mnie tylko pani wpusci,alez nie bez szans.. no dobra to placz,bo co tu teraz zrobic pieniedzy nie ma,co zrobic… pani kiwa z politowaniem glowa,ech ci mlodzi,no dobra ostatni bilet na 12.45. Ba! Mowi,ze nie bede doplacala,zebym tylko nie spoznila sie na lot 😉 i pyta skad tak musialam pedzic.. no jak to? Z klubu,z Paryza!! Pani z niedowierzaniem kreci glowa i stwierdza,ze to pewnie czesto sie zdarza, jednoczesnie wrecza nowy bilet i zaproszenie do business lounge 😉 raz na wozie, raz pod wozem… nastepnym razem dwa bilety wystarcza :p

Odpowiedz
Eliza Wydrych Strzelecka 13 stycznia, 2017 - 11:20 pm

Daria, boskie! 🙂

Odpowiedz
ola 13 stycznia, 2017 - 11:23 pm

Eliza,pamiętaj,że tak ma niestety praktycznie każda linia. Jak nie stawisz się na jeden lot bądź odcinek lotu (w przypadku dalszych podrózy z przesiadkami), automatycznie anulują się wszystkie Twoje bilety i linia wcale nie musi Cię o tym extra informować,bo to taki standard jest. Warto o tym wiedzieć,no ale po Twojej akcji to spodziewam się,że będziesz o tym pamiętać do końca życia heheh 😀 Bardzo fajny tekst z przestrogą dla wszystkich z głową w chmurach (dosłownie i w przenośni) 🙂

Odpowiedz
Eliza Wydrych Strzelecka 13 stycznia, 2017 - 11:35 pm

Oj tak, będę o tym pamiętać do końca życia 😀

Odpowiedz
Anonim 13 stycznia, 2017 - 11:23 pm

R.I.P. hajs 🙁 Nie martw się, nie myli się tylko ten kto nic nie robi 😀

Odpowiedz
M. 13 stycznia, 2017 - 11:55 pm

Mam przyjaciółkę, niesamowicie obrotną, ogarniętą życiowo dziewczynę. Któregoś razu postanowiłyśmy wybrać się na parę dni za granicę. R. podjęła się zarezerwowania i opłacenia nam biletów lotniczych. Przy pierwszym bilecie wszystko poszło gładko, bo zaczęła od siebie. Przy drugim gorzej, bo jakimś cudem uznała, że skoro rezerwacja jest na nią, to podaje tylko swoje dane. System oczywiście nie przepuścił zdublowanych danych, więc… dopisała sobie w rubryczkę drugie imię. Rezerwacja klepnięta, bilety opłacone. A potem przysłała mi potwierdzenie i zaczęło się dzwonienie do Wizzair 😛 Na szczęście udało się bez dodatkowych opłat zmienić dane. Mimo to do samego odlotu lekko się stresowałam i słusznie, bo nie było mnie na liście pasażerów… Jak się okazuje, drukuje się pierwsza wersja. Z najczarniejszymi myślami musiałam wyjść z kolejki przy bramce i zaczekać, aż pracownik potwierdzi, że faktycznie jestem w systemie. Koniec końców poleciałyśmy obie, ale na lotnisku w dniu powrotu musiałam się tłumaczyć drugi raz. Od tamtej pory to ja robię rezerwacje 😉

Odpowiedz
Eliza Wydrych Strzelecka 13 stycznia, 2017 - 11:58 pm

Uaaaa, nieprzyjemna sytuacja, dobrze, że skończyło się bez dopłacania 🙂

Odpowiedz
M. 14 stycznia, 2017 - 12:16 am

Wizzair pozwala zmienić dane w krótkim czasie (30 minut? godzina?) bezpłatnie. Potem to jest już gruba kasa. Dobrze, że się szybko zorientowałam 😉

Odpowiedz
Eliza Wydrych Strzelecka 14 stycznia, 2017 - 12:23 am

O, dobrze wiedzieć! Może przyda się ta wiedza na przyszłość (oby nie) 😛

Odpowiedz
D. 14 stycznia, 2017 - 8:59 am

Ryanair chyba w ciagu 24 godzin pozwala zmienić. Po ślubie kupowałam bilety do Rzymu, i wpisałam panieńskie nazwisko a dokumenty już miałam zmienione:D na szczęście nie licząc stresu no problem:)

Odpowiedz
LILKA 14 stycznia, 2017 - 12:25 am

Elizo ja przychodzę z propozycją postu o Paryżu 😉 jest juz dużo takich na Twoim blogu ale w żadnym nie mogłam znaleźć informacji o transporcie z lotniska i na lotnisko w Paryżu. Czy mogłabyś taki zrobić ? Czekam z niecierpliwością na kolejne.

Odpowiedz
Magda 19 stycznia, 2017 - 1:10 pm

U mnie na blogu pojawił się taki post, możesz zajrzeć. 🙂

Odpowiedz
Ala 14 stycznia, 2017 - 12:54 am

Ja mialam trochę inna sytaucję – kupiłam 2 bilety z Anglii do Polski za 50 f. Musialam przebukować je na inny termin bo żle zaznaczyłam wniosek o urlop. Przebukowanie kosztowało mnie 200f a wyjazd tez byl budzetowy. teraz wiem że bardziej oplaca kupic sie nowe bilety niż je przebukowywac. Oczywiscie to był Ryanair.

Odpowiedz
Karolina 14 stycznia, 2017 - 1:56 am

A AirFrance nie miał opcji przebukowania na wcześniejszą godzinę? Ja leciałam na urodziny babci do Polski, 65te, myślę ucieszy sie jak nic. Wszystko super, urlop klepniety, bilety są. W czasie odprawy online się zorientowałąm, że bilet powrotny mam dokladnie w urodziny babci. Jeszcze gdyby wieczorem to pół biedy, ale nie 6.30… Szybko za telefon dzwonie na infolinie, tłumacze, głos mi sie łamie ale udało sie przebukować na lot dwa dni póżniej. Najlepsze, że nie musiałam dopłacać róznicy, bo bilety były w tej samej cenie. To był pierwszy raz kiedy Ryanair mnie zadziwił i to pozytywnie 🙂

Odpowiedz
Monika 14 stycznia, 2017 - 2:06 am

Hehe a mój mąż czekał na pociąg w Kolonii, patrzył na jakiś jeden, który podjechał i byl zdziwiony że o tej samej godzinie z tego samego toru odjeżdża inny pociąg… gdy znikał mu z widoku ostatni wagon dotarło do niego, że to był jednak jego pociąg… znajomy wiózł go 120 km dalej i udało mu się złapać ten pociag- w ostatnim momencie.

Odpowiedz
Daria 14 stycznia, 2017 - 4:39 am

Będąc w Tajlandii na Koh Samui dzień przed odlotem osoba która kupowała nam wszystkim bilety (tak samo jedna osoba podjęła się kupna za wszystkie 5) zorientowala się że uwaga, nasz lot już się ODBYŁ i to 2 miesiące wcześniej. Pomyliła daty. Stres był tym większy że naprawdę musieliśmy lecieć tym lotem zaplanowanym bo dzień później mieliśmy już samolot z Bangkoku do domu! Naszczescie po telefonach i blaganiach (kto zna tajski angielski wie jak musiało być śmiesznie się dogadac) znaleziono dla nas 5 miejsc na lot który był już praktycznie cały zajęty. Fakt faktem trzeba było zapłacić za nowe bilety ale przynajmniej wróciliśmy do domu!

Odpowiedz
Jola 14 stycznia, 2017 - 7:42 am

Kto bogatemu zabroni?

Odpowiedz
Eva 14 stycznia, 2017 - 8:57 am

Teraz do 24 godzin od kupienia biletow Mozna zmieniac wszystkie dane daty itp…. tylko Nie wiem czy we wszystkich liniach

Odpowiedz
kaś 14 stycznia, 2017 - 11:04 am

Jeju Eliza historia jak z “Trudnych spraw” :D:D:D Trzymała mnie w napięciu do końca!

Odpowiedz
Ola 14 stycznia, 2017 - 11:46 am

Haha nasmialam sie 🙂 reguła “No show, No go” jest praktyka we wszystkich liniach lotnicZych 🙂 nie tylko w drogich lub tanich hehe jeśli nie pokazujesz sie na wylocie to bilet powrotny przepada.

Odpowiedz
Eliza Wydrych Strzelecka 14 stycznia, 2017 - 12:44 pm

Ola, no własnie nie. W ryanair czy wizzair tak nie ma 🙁

Odpowiedz
Kasis 14 stycznia, 2017 - 12:27 pm

Dziewczyny, to nie jest polityka jednej konkretnej firmy, takie sa ogolne zasady – nie polecisz “do”, nie mozesz wrocic…Zawsze bardziej sie oplaca przebookowac bilet, niz kupowac nowy 😉
Eliza – lesson learnt 😉 Tylko ten kto nic nie robi, nie popelnia bledow 😉 Wrocilas z Paryza? Wrocilas 😉 Czyli tak zle Ci nie poszlo, trzymaj sie!
PS Mysle, ze to super pomysl na post – podsumowanie zasad latania 😉
PS 2 Moje bledy – 2 razy pomylilam lotnisko docelowe, raz zaspalam, raz zle spojrzalam na zegarek i spoznilam sie na lot w trakcie przesiadki, raz zapomnialam sie odprawic 😉 (latam duuuuzo)

Odpowiedz
Polenka 14 stycznia, 2017 - 12:45 pm

O matko! Dobrze, że wszystko skończyło się pozytywnie, a Ty wiesz nad czym musisz popracować 🙂 Jeśli chodzi o mnie to czasami jestem bardzo roztrzepana, dlatego teraz wszystko sprawdzam kilka razy. Na lotnisku lub na dworcu jestem zawsze kilka godzin wcześniej. Wszystko przez pomyłkę, przez którą prawie spóźniłam się na samolot. W Warszawie pojechałam pociągiem na zupełnie inne lotnisko. Dobrze, że miałam zapas czasowy, żeby wrócić na Chopina. Ogromny stres i wkurzenie – stwierdziłam, że w takich momentach moje roztrzepanie nie może brać góry!

Odpowiedz
Grażyna 14 stycznia, 2017 - 1:25 pm

Współczuję Ci. Podchodzisz do tego z humorem i rezerwą. Ja mowkabym zepsuty cały wyjazd w takiej sytuacji.

Odpowiedz
Anna 14 stycznia, 2017 - 2:55 pm

Kurcze, ale historia!
Jak pech to pech… a miły być tanie loty… Ja kueyś kupiłam lot do Szwecji, żeby z tamtąd kupić lot do Londynu, bo było taniej niż lot bezpośredni, a po zakupie pierwszego ten drugi był nie dostępny O.O
Jednak na szczęście pojawił się po około godzinie i mogłam zarezerwować bilet za Szwecji do Anglii 🙂

Odpowiedz
aschaaa 14 stycznia, 2017 - 3:52 pm

hahahah sorry ale sie usmialam – to jest najwiekszy bol – plecialas do Paryza bo byl tani lot, a podejrzewam ze suma sumarum te wszytskie loty pozwolilyby spokojnie poleciec poza Europe 🙂

latam duzo i chetnie. kocham podroze, a kazda starannie planuje. rzadko zdarza mi sie wtopic ale nie zawsze tak bylo….. jakies 8-9lat temu dopiero sie uczylam tanio podrozowac. wtedy wlasnie znalazlam ryanaira. no i ubzduralo mi sie poleciec do taty do Dublina – on tam byl dopiero krotko a ja u niego tylko raz – airlingusem. Cieszylam sie jak dziaciak ze udalo mi sie zdobyl bilety w dwie strony za 30€ w dodatku z bratyslawy – mieszkam w wiedniu wiec to byla najlepsza, najszybsza opcja. Troche mi mina zrzedla jak sie okazalo kilka tygodni pozniej “przed wylotem” ze ja kupilam ubezpieczenie na lot (za te 30€) ale bez lotu hahahahahahahaha – bez komentarza!

Odpowiedz
Monia 14 stycznia, 2017 - 4:04 pm

Ha, znam to! Mieszkam w Anglii od 5 lat, kupowałam bilety lotnicze z Polski, do Polski w inne miejsca naprawdę dobre 100 razy dla siebie, męża, rodziców, etc. W ubiegłym roku miałam Pierwszą Komunię Chrześniaka. Organizacją lotu zajęłam się sporo wcześniej, bo maj to popularny termin, więc im wcześniej, tym taniej. Udało się. Bilety były zakupione już w marcu, w niezłej cenie i wszystko było ok aż do odprawy na dwa dni przed wylotem… Okazało się, że z biletami męża wszystko było ok, ale dla siebie zakupiłam dwa razy bilet z Polski do Anglii! Nie mam pojęcia jak to zrobiłam i jak mogłam nie zauważyć tego wcześniej! Na szczęście w samolocie były jeszcze wolne miejsca, choć do tanich, jak łatwo się domyślić nie należały… Rutyna czasem może zgubić!

Odpowiedz
Anonim 14 stycznia, 2017 - 7:19 pm

Eliza, moglabys prosze zdradzic w jakim hotelu zatrzymalas sie w Dubaju?
Wlasnie rozwazamy wypad tam (Zamiast Bangkoku 🙁 ), ale nie za bardzo wiemy gdzie byloby fajnie i nie kostowaloby fortuny 🙂

Dziekuje ci za pomoc 🙂
Pozdrawiam

Odpowiedz
Eliza Wydrych Strzelecka 14 stycznia, 2017 - 8:00 pm

GRand Hotel Emirates 🙂

Swietna lokalizacja, tuż przy metrze

Odpowiedz
Kari 14 stycznia, 2017 - 7:42 pm

Wracając z podróży służbowej z New Delhi przez kilka minut myślałam, że nie zostanę wpuszczana choćby na lotnisko…Indie są wyjątkowym krajem, w którym aż roi się od żołnierzy zwłaszcza w miejscach użytku publicznego. Aby wejść na halę odprawę należy przy wejściu okazać się biletem, który zazwyczaj odbieram przy odprawie lub potwierdzeniem lotu…Jakież było moje zdziwienie kiedy okazało się, że miałam wszystkie możliwe papiery dotyczące hotelu i lotu oprócz najważniejszej pierwszej strony na której przy numerze lotu byłoby moje nazwisko! Pan żołnierz z typowym dla ludzi z Indii akcentem powiedziała mi”no,no,no you can’t entrance!”…Nerwy, płacz, tłumaczenie nic nie dawało.W końcu, po około 10 min dowiedziałam się, że muszę przejść do innego wejścia, gdzie inny żołnierz posiada pełną listę wszystkich pasażerów odlatujacych tego dnia.W końcu udało się! Weszłam na hale odpraw! Najgorsze 20 minut pod lotniskiem jakie przeżyłam! 😉

Odpowiedz
Iwona 14 stycznia, 2017 - 7:46 pm

Niezła historia. Nie chciałabym takiej przeżyć- za duży stres.
Moim traumatycznym przeżyciem, które śni mi się po nocach to pomylenie pociągów. Straszne…

Co do biletów, to nie wydaje mi się żebyś mogła wrzucić je w koszty. Nie zostały wykorzystane. Kosztem podatkowym mogą być wydatki poniesione w celu osiągnięcia przychodów, czy zachowania albo zabezpieczenia źródła przychodów. bilety są niewykorzystane, więcnie jest to koszt, który się w to wpisuje. Nie jestem na 100 % pewna, ale jakoś tak mi soę wydaje. Sama bym tego nie ryzykowała.

Pozdrawiam 🙂

Odpowiedz
Eliza Wydrych Strzelecka 14 stycznia, 2017 - 7:59 pm

Dziewczyny, z tymi biletami w koszty to był taki żart sytuacyjny, nie bierzcie tego na poważnie. Przekaże księgowej fakturę za jeden lot, przecież urząd skarbowy zaraz by się dowalił gdybym dała 3 na ten sam termin 😀

Odpowiedz
Anna 14 stycznia, 2017 - 9:41 pm

Oczywiście, że wrzucisz bilety w koszty, przy czym nie mogą to być koszty uzyskania przychodu więc generalnie nie wpłynie na wysokość podatku, chyba, że księgowa dobrze naczaruje… Tylko US może sprawdzić i będzie klops… Wiem o czym mówię 🙂

Odpowiedz
Eliza Wydrych Strzelecka 15 stycznia, 2017 - 10:38 am

Anna, w Paryżu robiłam dwie kampanie reklamowe, więc ten wyjazd jak najbardziej generował przychód 🙂

Odpowiedz
Kiki 15 stycznia, 2017 - 4:55 am

Ja używam Expedia do kupowania lotów – w większości przypadków maja opcje darmowego anulowania lotu w ciągu 24h.

Odpowiedz
Pantofelwpodrozy 15 stycznia, 2017 - 9:11 am

Niezła historia, współczuje stresu…

Odpowiedz
http://anna-and-klaudia.blogspot.com/ 15 stycznia, 2017 - 8:24 pm

Masakra 🙂 Ja zawsze mam stres na lotnisku 😉 Ale w tej sytuacji też bym się rozpłakała 😀

Odpowiedz
Kasia 16 stycznia, 2017 - 7:37 am

Hej Eliza. Rzeczywiście musiało być to wiele stresu dla Ciebie. Serdecznie współczuję . Pracuje jakoś travel agent i bukuje bilety lotnicze. Z tym anulowaniem lotu to jest to praktyka praktycznie każdej linii lotniczej. Bo gdyby na to pozwalały to każdy by sobie kupował bilet w obie strony z racji niższej ceny (niż za one way) nawet gdyby nie wykorzystywał piwrwszej części podróży -wylotu. Linie dobrze o tym wiedzą dlatego tak się dzieje. Tak jak mówisz najrozsadniej jest zawsze czytać warunki taryfy /biletu przy zakupie. Pozdrawiam serdecznie

Odpowiedz
Monika 16 stycznia, 2017 - 8:57 am

zazdroszczę

Odpowiedz
Kasia 16 stycznia, 2017 - 11:22 am

Czesc Eliza! Bardzo Ci wspolczuje i dobrze rouzmiem. Bylam kiedys w podobnej sytuacji. Lecialam z Turku do stolicy Finlandii, a potem dalej. W miedzyczasie wymyslilalm sobie, ze zmienie plany i pierwszy krotki odcinek podrozy pokonam pociagiem i spotkam sie z przyjaciolka w Helsinkach… zamiast czekac na wieczorny lot. Jakie bylo moje zdziwienie na lotnisku w Helsinkach, kiedy dowiedzialam sie, ze nie stawiajac sie na pierwszy odcinek trasy anulowalam swoj bilet. Na szczescie pani z FinnAir dala rade odkrecic sprawe!

Odpowiedz
Magda 16 stycznia, 2017 - 12:53 pm

Eliza, mam pytanko: bardzo niedługo lecę do Paryża na dłuższy weekend i zastanawiam się, jaką obecnie formę transferu lotnisko-miasto preferujesz? Czytałam dokładnie Twój wpis sprzed kilku lat nt. organizacji wypadu do Paryża, ale zastanawiam się, czy nic się tam nie pozmieniało?
Powiem szczerze, że ze względu na czas przejazdu i porównywalne koszty zaczynam skłaniać się do przejazdu prywatnym transportem, o którym wspominałaś też w tamtym wpisie… Czy możesz polecić jakiegoś sprawdzonego przewoźnika?
Będę wdzięczna za wszelkie wskazówki, pozdrawiam! 🙂

Odpowiedz
Aga 16 stycznia, 2017 - 1:12 pm

Aż przypomniała mi się moja własna historia z nutką grozy w tle… 😉
Swego czasu leciałam z mężem na Seszele. Lot mocno przesiadkowy, pierwsza przesiadka w Rzymie, druga w Abu Dabi. Mąż rezerwował bilety wraz z moim ojcem, chcąc mi zrobić niespodziankę. Wszystko fajnie pięknie, przywozi bilety, radość, no fajno. Krótko przed wylotem jak już wszystko zaczełam sprawdzać, pakować patrzę na bilety, nazwisko po męzu. Coś mnie tkneło – sprawdzam paszport. A tak jak byk nazwisko panieńskie. Do wylotu jakiś tydzień, panika. Co robić, co robić. Jadę do urzędu wyciągnać akt ślubu przetłumaczony na jezyk angielski. Lecieliśmy różnymi liniami, w każdym razie ostatnie linie to były air seycheless. Dzwoniłam na infolinie do każdych z tych lin, wszędzie mówili, że może przejdzie ale nie obiecują, że ryzyk fizyk. No to poleciałam – do Rzymu luzik, leciałam na dowód osobisty, ktory mialam już na nowe nazwisko. W Rzymie, na lot do Abu Dabi też spokój, włoska mentalność, pani wrociła szczęsliwa i zadowolona z przerwy (specjalnie na taką osobę polowałam ;)) nie zwróciła uwagi na inne naziwska w paszporcie i na biletach lotniczych 😉
Schody zaczeły się w Abu Dabi. Już pomijając , że byłam odsyłana od okienka do okienka. Powiem krótko – też pomogły łzy. Oczami wyobrazni widziałam już jak koczuje na lotnisku, szukając jakiegokolwiek taniego lotu do EUropy. Suma sumarum się udało, w drodze powrotnej lot Seszele-Abu Dabi-Paryż już na spokojnie 😉

Odpowiedz
ladyagat 16 stycznia, 2017 - 1:17 pm

Ojej nie wiedziałam czy się śmiać czy płakać… okropna sytuacja. Ja mam nauczkę nie kupować biletów jeśli nie mam pewności, że mój narzeczony ma urlop lub kilka dni wolnego. W tamtym roku kupiliśmy bilety na Ibize, oczywiście na kilka miesięcy wcześniej i gdy się zbliżała data wylotu mój narzeczony oznajmia mi, że nie może wziąć wolnego. Przebukowaliśmy bilety na inną date i jak się okazało ta sama sytuacja nie, mój chłopak i tym razem nie ma wolnego. Taka byłam zdenerwowana, że stwierdziłam trudno, niech przepadna i koniec z przekładaniem.

Odpowiedz
kaśka89 16 stycznia, 2017 - 1:22 pm

Bardzo Ci współczuję stresu, ale za jakiś czas będziesz to wspominać ze śmiechem 🙂 Mnie pech w podróży też akurat nie opuszcza, ostatnio w Marsylii odholowali nam samochód – taka przyjemność kosztowała nas 120 euro 🙁 😛

Odpowiedz
Kasia 16 stycznia, 2017 - 4:04 pm

Sporo latam i nie wiedziałam, ze tak to funkcjonuje. A co jesli na pierwszy lot sie nie stawi ( wypadek losowy) kupujesz dodatkowy bilet, a wracasz juz w ustalonym pierwotnie terminie? Byłam w takiej sytuacji. W czerwcu kupiłam bilet na grudzień na lot do Republiki Dominikany i z powrotem. Loty z przesiadkami. Drezno – Frankfurt – Dominikana. Z Drrzna do Frankfurtu doleciałam. Przeszłam całe lotnisko w poszukiwaniu lotu do Dominikany i zadowolona czekałam aż zaczną wpuszczać na pokład. Nie sprawdziłam nr tylko kierunek. Mając lot na biznes klasę podchodzę pierwsza o jakie było moje zdziwienie jak Pani powiedział mi, że mój samolot właśnie startuje. No tak ogromne lotnisko dwa loty w tym samym czasie tym bardziej, ze były to swieta. Okres świat i biznes klasa nie muszę mowić ile kosztował bilet no i czekałam na to pół roku. Złość, łzy no i nowy bilet musiałam kupić. Następnego dnia poleciałam. Dwa tygodnie pózniej stawiam sie na lotnisku na Dominikanie i co dowiaduje sie, ze mój lot sie nie odbędzie bo załoga musi odpocząć. Ale nie było żadnej anulacji. Na drogę powrotna tez miałam zakupiony bilet na biznes klasę ale był inny samolot bez biznes dostałam rekompensatę 100 e . Tylko, ze lot miałam z przesiadka i lot Frankfurt Drezno przepadł i rownież musiałam kupić kolejny. Czyli z pierwotnych 4 biletów zrobiło sie 6 ? To była podróż Condorem wiec oni chyba takiej anulacji nie maja.

Odpowiedz
Asia | Stacja Styl 16 stycznia, 2017 - 7:36 pm

O matko, biedna… ale tak to niestety jest, że jeden mały błąd czasem powoduje wiele komplikacji. Trochę się uśmiałam czytając tę historię (bo mam podobne wpadki, ale zdaję sobie sprawę, że Tobie do śmiechu nie było), ale ten post to też niezła nauczka, żeby czytać te wszystkie regulaminy pisane małym druczkiem. Przyznam się bez bicia, że je zazwyczaj olewam. Chyba do tej pory po prostu miałam farta…

Odpowiedz
Birthday Box 16 stycznia, 2017 - 9:15 pm

My jako firma zawsze życzymy naszym klientom udanych niespodzianek. Ale udanych, a nie jak w Twojej historii;) Pozdrowienia Eliza!:)

http://bdaybox.co

Odpowiedz
Kamila 16 stycznia, 2017 - 10:18 pm

Wiekszosc duzych firm lotniczych ma takie zasady. Cena jest tansza, w dwie strony wlasnie dla tego i musisz wykorzystac pierwszy bilet by drugi zadzialal, chyba tylko tanie linie nie maja takich zasad. Tak samo z milami, naliczaja je dopiero jak wykorzystasz bilet w obie strony.

Odpowiedz
Kasia 16 stycznia, 2017 - 10:40 pm

Eliza co robisz żeby nie bać się latać? Tyle ostatnio tych katastrof że tylko co pomyśle o samolocie to mi słabo a w tym roku mam ślub i przyszły mąż chce lecieć na Malediwy. A ja chyba zawału dostanę jak będę musiała wsiąść do samolotu 🙁 nie umiem sobie z tym poradzić.

Odpowiedz
Joanna 18 stycznia, 2017 - 6:32 am

Czesc! Wystarczy wlaczyc sobie flightradar google i obejrzec ile samolotow jest na raz w powietrzu… kilka tysiecy! Katastrofy to promil. Jest wieksza szansa, ze zginiesz w taksowce na lotnisko…

Odpowiedz
justekmakemesmile 17 stycznia, 2017 - 9:30 am

Ostatnio ogarnęła mnie frustracja, gdyż przez pomyłkę kupiłam dwa bilety w jedną stronę do Warszawy. Straciłam jedynie 15% ceny biletu, a czułam, że przez własny brak rozsądku straciłam o wiele więcej…Ten incydent sprawił, że zawsze sprawdzam dokładnie zamówienia. Domyślam się, co musiałaś czuć. Uczymy się na błędach, które często sporo nas kosztują. Tracimy nerwy i finanse.

Odpowiedz
Barbara 17 stycznia, 2017 - 11:25 am

Czy mogłabyś napisać jak/gdzie planując gdzieś podróż samolotem organizujesz sobie transfer do hotelu?
Czasem przylatuje się dość późno. Dla mnie jest do problematyczny temat i zazwyczaj kończy sie na wyjeździe zorganizowanym już w pakiecie z transferem. Pozdrawiam

Odpowiedz
Magda 17 stycznia, 2017 - 8:41 pm

Czasami da się dogadać z linią lotniczą jeśli kupiło się jakies połączenie, a chce się wykorzystać tylko część albo podmienić któryś z biletów. Miałam kiedyś lot międzykontynentalny z milionem przesiadek a do tego pół lotu wykupione u jednego przewoźnika a pół u innego. No i od razu klops bo pierszy samolot wystartował z godzinnym opóźnieniem ze względu na mgłę. Poszłam do pana z biura klienta i powiedziałam mu, że właśnie uciekł mi samolot i za Chiny nie dam rady złapać mojego pierwszego lotu z jego linii lotniczych. Pan pogrzebał w komputerze i zmienił mi miejsce wylotu, bez żadnych dopłat poleciałam tego samego dnia 🙂 Z tego co pamiętam to obyło się bez płaczu, ale myślę, że miałam przerażenie w oczach 😉

Odpowiedz
Emilia 18 stycznia, 2017 - 9:55 am

Ale miałaś przygody! Teraz dużo stresu, ale za jakić czas będziesz ze śmiechem wspominać tę sytuację.

Odpowiedz
O L A N D i A 18 stycznia, 2017 - 12:07 pm

można wiedzieć gdzie można kupić taki ładny szablon ?

Odpowiedz
Anna 19 stycznia, 2017 - 11:41 am

Haha ile bym nie latała zawsze się stresuje na lotnisku 😀 Też sobie chciałam przyoszczędzić w tym miesiącu i wybrałam tigerair zamiast qantas i miałam stres czy mnie wpuszczą do samolotu…

Odpowiedz
Ja 20 stycznia, 2017 - 1:07 am

Elizka, wszystko ok? Ni było Cię od tygodnia….

Odpowiedz
Eliza Wydrych Strzelecka 20 stycznia, 2017 - 4:03 pm

Ale cudownie wiedzieć, że ktoś się martwi 🙂

Wszystko ok, potrzebowałam przerwy. Dziś będzie wpis. Sciskam!!

Odpowiedz
Ja 20 stycznia, 2017 - 11:16 pm

To super, bardzo Cię lubię. Pozdrawiam. 🙂

Odpowiedz
Marta 28 stycznia, 2017 - 1:03 pm

Eliza! znam ten ból tzn. nigdy nie kupiłam, aż tyle biletów na jeden wyjazd 🙂 Natomiast raz zdarzyło mi się spóźnić na samolot. Oczywiście samolotu do Gdańska już na ten, ani na najbliższe parę dni nie było 😉 Nie dość, że udało mi się kupić ostatnie dwa bilety do PL na następny dzień to lot był do Poznania 😀 Potem jeszcze parę godzin w pociągu i następnego dnia wieczorem po 24 h godzinach byłam w domu haha;D nie mówię już o dodatkowym koszcie za hotel przy lotnisku no i oczywiście mega “tanich” biletów lotniczych do Poznania 😀 P.S. Chociaż miałam VIP miejcie przy wyjściu ewakuacyjnym za tą cenę 😀

Pozdrawiam,
Marta

P.S. Zapraszam też do siebie 🙂

Odpowiedz
Ania 9 kwietnia, 2017 - 10:45 am

Ojej, ale historia. Dobrze, że ją opublikowałaś, myślę, że ustrzegłaś sporo osób przed taką sytuacją, bo ja też nie miałam pojęcia o anulowaniu.
Ja też mam małą anegdotkę. Wybrałyśmy się z siostrą kilka lat temu do Budapesztu. Oczywiście wszystko wcześniej zarezerwowane, tylko czekać na wyjazd. Podroż minęła jak tako, niestety z opóźnieniem, dlatego do hotelu dotarłyśmy dopiero o 23:30. Podajemy numer rezerwacji, pan recepcjonista bardzo zdziwiony, rozkłada ręce, bo takiej rezerwacji na dzisiaj nie ma. Pokazujemy wydruk z booking i co się okazuje? Zrobiłyśmy rezerwację na następny miesiąc! Na szczęście był wolny pokój w hotelu, gorsze warunki, cena, że hoho, my jeszcze wtedy studentki, więc wiadomo. Ale wyjścia nie było. Godzina jest jaka jest, nie ma co szukać gdzie indziej i kombinować. Na szczęście recepcjonista pozwolił nam skorzystać z internetu i szybko zrobiłyśmy kolejną rezerwację przez booking (wyszło nam połowę taniej za pokój, niż jakbyśmy miały brać pokój tak z ulicy). Zdążyłyśmy przed północą, ufff. Na szczęście dzięki tej samej osobie udało nam się odwołać tamta rezerwację (choć była bez możliwości odwołania) i nie straciłyśmy dużo kasy.

Odpowiedz

Dodaj komentarz